Parafia Prawosławna pw. św. Spirydona Cudotwórcy 

w Mińsku Mazowieckim

Zmartwychwstanie Chrystusa

Nie ma cudu lepiej udokumentowanego, nie ma prawdy radośniejszej dla serca ludzkiego, niż przesławne zmartwychwstanie Chrystusa! Krótko opowiadają św. Ewangeliści o zmartwychwstaniu Zbawiciela naszego, o Jego zjawieniach się przed kobietami niosącymi olejki i przed uczniami, ale w tych krótkich słowach serce nasze wyczuwa ogrom radości, jaka przepełniała serca najświętszych głosicieli Dobrej Nowiny, tej niebieskiej radości, co nie znajduje słów do wyrażenia się; toteż, nie rozprzestrzeniając się na szczegóły opowieści, wyraża się bardziej w krótkich okrzykach przepełnionego zachwytem serca:

- Rabbuni!...

- Pan mój i Bóg mój!...

(J 20; 16, 20). I odgłosem tej świętej radości w naszych sercach jest nasze pozdrowienie paschalne: "Chrystus zmartwychwstał! - Zaprawdę zmartwychwstał!" Wyłożymy tutaj wydarzenia radosnego poranku Zmartwychwstania Chrystusowego po kolei, uzupełniając opowieść Ewangelisty Mateusza opowiadaniami innych Ewangelistów i postępując za tym, jak komentuje owe wydarzenia święty Teofan Pustelnik.

Święty Ewangelista Mateusz oznajmia:

DOPIERO PO SZABACIE, gdy tylko upłynął czas nakazanego przez prawo spoczynku tego wielkiego święta, zanim ustanowiono przed grobem nową straż - W PIERWSZY DZIEŃ TYGODNIA O ŚWICIE, a dzień u Żydów zaczynał się, jak wiadomo, wieczorem - MARIA MAGDALENA I DRUGA MARIA - Józefowa - PRZYSZŁY ZOBACZYĆ GRÓB.

Święte kobiety przyszły zobaczyć drogi dla nich grób - czy wszystko pozostało tam tak, jak to widziały wczoraj; po powrocie do domu, przyłączywszy jeszcze do siebie matkę synów Zebedeusza, Salome, poszły zakupić olejki do namaszczenia ciała Pana Jezusa. Tego wieczoru święte kobiety zobaczyły się prawdopodobnie z Joanną, żoną zarządcy domu Heroda i z innymi kobietami, które towarzyszyły Chrystusowi w drodze do Galilei, i umówiły się z nimi, jak mają działać rankiem. Postanowiono zejść się za miastem, by nie zwracać na siebie uwagi, a czekać na siebie nawzajem przy samym grobie, w ogrodzie Józefa z Arymatei, ażeby do namaszczania ciała Pańskiego przystąpić wspólnie. Kobiety zatrzymywały się nie w jednym domu, toteż nie mogły dokładnie wiedzieć, która kiedy wyjdzie. O straży niczego nie wiedziały. Tymczasem, prawdopodobnie o samej północy:

A OTO NASTĄPIŁO WIELKIE TRZĘSIENIE ZIEMI, ziemia straszliwie zadrżała, "i nie mogła - mówi Innocenty, abp chersoński - nie zadrżeć, gdyż z jej wnętrza wychodził teraz wielki Pierworodny ze zmarłych", i godziło się, by Jego chwalebnemu zmartwychwstaniu służyły Siły niebieskie - ALBOWIEM ANIOŁ PAŃSKI ZSTĄPIŁ Z NIEBA I ODSUNĄŁ KAMIEŃ, I SIEDZIAŁ NA NIM. - Przeczystego ciała Jezusa Chrystusa nie było już w grobie. Zmartwychwstał On jeszcze z z a p i e c z ę t o w a n e g o grobu, wyszedł z grobu jeszcze w tym czasie, gdy i kamień był na swoim miejscu, i pieczęcie były nienaruszone; wyszedł tak samo cudownie, jak potem cudownie przyszedł do Apostołów "przez zamknięte drzwi".

"Podobnie jak cudownie urodził się On, zachowując nienaruszone klucze dziewictwa, tak i zmartwychwstał, zachowując nienaruszone pieczęcie grobu" (E. Zygabena). Nikt ze zrodzonych na ziemi nie okazał się godny - bo nikt nie był zdolny - by widzieć Jego najchwalebniejsze powstanie z grobu; oko śmiertelnika nie zniosłoby tego niedosiężnego światła, w którym Zmartwychwstały porzucał łoże śmierci. Niebieski zwiastun odsunął kamień od grobu dlatego tylko, by wszyscy mogli zobaczyć, że grób jest już pusty...

"Święci Ojcowie i nauczyciele jednogłośnie mówią, że czasem zmartwychwstania Jezusa Chrystusa było pierwsze pianie kogutów, oznajmiające już świt dnia zmartwychwstania. Dlatego o szóstej godzinie (czyli po naszemu o dwunastej w nocy) ludzie pobożni, przerwawszy post, zaczynają świętować" (E. Zygabena). Chrystus zmartwychwstał trzeciego dnia, tak jak to przepowiedział, zmartwychwstał na samym początku trzeciego dnia, spiesząc jak gdyby obwieścić zwycięstwo nad śmiercią.

"Dotrzymanie przedtem wyznaczonego terminu świadczy o mocy; wypełnienie przepowiedni po terminie świadczyłoby o bezsilności. Toteż Król, obiecujący każdemu dobroczynność określonego dnia, dokonawszy dobrego czynu przed terminem nawet, nie tylko dotrzymał obietnicy, ale i dołączył do niej także inną miłość, w rezultacie szybkości spełnienia" (E. Zygabena).

"Chrystus mógłby - powiada św. Atanazy Aleksandryjski - już w samej minucie śmierci opanować ciało i ukazać się ponownie jako żywy; pięknie jednak przewidziano, by tego nie czynić - albowiem mógłby ktoś powiedzieć, że ciało w ogóle nie umarło".

Czy można sobie wyobrazić strach, który ogarnął w tej chwili wszystkich strażników, czuwających przed drzwiami grobu Chrystusowego? Już sam widok świetlistego Anioła Bożego w mroku głębokiej nocy oślepił ich: - WYGLĄDAŁ JAK BŁYSKAWICA, A SZATY JEGO BYŁY BIAŁE JAK ŚNIEG. - Błyszczał cały nieziemską czystością, świętością, chwałą, odblaskiem chwały Bożej. Jednym dotknięciem odsunął wielki kamień od wejścia do pieczary i roztaczając wokół siebie światło błyskawicy, spokojnie usiadł na kamieniu. - STRAŻNICY ZATRZĘŚLI SIĘ ZE STRACHU PRZED NIM I JAKBY ZMARTWIELI - zdrętwieli z lęku.

"Nieustraszoność rzymskiego żołnierza obróciła się wniwecz z powodu samej tylko obecności wyższej istoty: od samej tylko, powiadam, obecności, ponieważ nic nie wskazuje, by zwiastun niebieski mówił coś do żołnierzy - tak to określa Innocenty, abp chersoński. - Anioł odwalił tylko kamień od drzwi grobu i siedział na nim. Ale ten bezruch mówił wszystko". Toteż żołnierze, gdy stali się zdolni władać swoimi członkami, natychmiast uciekli. Święte kobiety niosące olejki mogły więc zupełnie bezpiecznie zbliżyć się do grobu Pańskiego. Kobiety całą noc prawdopodobnie spędziły bezsennie, przygotowując się do namaszczenia ciała Jezusa.

 

Wcześniej od innych stanęła na nogi płomiennie miłująca Jezusa Maria Magdalena. Być może, pragnąc jak najwcześniej przyjść na grób Nauczyciela, przenocowała ona gdzieś za bramami miejskimi, których nie otwierano przed porannym świtem - wczesnym rankiem, kiedy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena - zjawiła się już w ogrodzie Józefa - przychodzi do grobu i widzi kamień odsunięty od grobu. - Anioł Boży nie ujawnił jej jednak swojego oblicza - Maria Magdalena biegnie więc, przychodzi do Szymona Piotra i drugiego ucznia, którego Jezus miłował, tzn. do Jana, i z goryczą - mówi im:

- Zabrali Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położyli (por. J 20, 1-2).

"Tymczasem, w ślad za Marią Magdaleną, także bardzo wcześnie, przyszły na grób inne kobiety, niosąc przygotowane aromaty. Była to Joanna w towarzystwie kilku innych - mówi bp Teofan. - Kamień od grobu został odsunięty. A wszedłszy do wnętrza, nie znalazły ciała Jezusa. Kiedy nie wiedziały, co o tym sądzić, stanęli przed nimi dwaj mężczyźni w lśniących szatach. Przestraszone pochyliły głowy ku ziemi, a oni rzekli:

- Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tu, powstał z martwych! Przypomnijcie sobie, jak wam powiedział, kiedy był jeszcze w Galilei: "Trzeba, aby Syn Człowieczy został wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, a trzeciego dnia zmartwychwstał".

I przypomniały sobie Jego słowa. A powróciwszy [...] oznajmiły to wszystko Jedenastu i wszystkim pozostałym (por. Łk 24, 2-9). Ale wcześniej jeszcze, zanim przyszły one do Apostołów, Piotr i Jan, otrzymawszy wiadomość od Marii Magdaleny, natychmiast wyruszyli do grobu. Płaczącą Magdalena poszła z nimi ponownie. Apostołowie wybiegli razem, ale Jan był młodszy od Piotra, biegł szybciej niż Piotr i pierwszy przybył do grobu. I nachyliwszy się widzi leżące płócienne taśmy. Nie wszedł jednak do środka.

Przychodzi też Szymon Piotr, który biegł za nim. I wszedł do grobowca, i widzi leżące płócienne taśmy i chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płóciennymi taśmami, ale osobno zwiniętą na innym miejscu. Wtedy wszedł też drugi uczeń, który pierwszy przybył do grobowca. I zobaczył, i uwierzył.

Jeszcze bowiem nie rozumieli Pisma [które mówi], że On ma powstać z martwych.

Potem uczniowie odeszli do domu.

A Maria stała na zewnątrz grobowca i płakała. Płacząc nachyliła się w stronę grobu. I widzi dwóch aniołów w bieli siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa: jednego przy głowie, a drugiego przy nogach. Mówią do niej:

- Niewiasto, czemu płaczesz?

Mówi im:

- Pana mego zabrali i nie wiem, gdzie Go położyli.

Po tych słowach odwróciła się i ujrzała Jezusa, a nie wiedziała, że to Jezus.

Mówi jej Jezus:

- Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?

Ona sądząc, że to ogrodnik, mówi Mu:

- Panie, jeśli to ty Go zabrałeś, powiedz mi, gdzieś Go położył, a ja Go wezmę.

Mówi jej Jezus:

- Mario!

Ona odwróciwszy się mówi Mu po hebrajsku:

- Rabbuni! - To znaczy: Nauczycielu.

A Jezus jej mówi:

- Nie zatrzymuj Mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do Ojca. Ale idź do moich braci i powiedz im, że wstępuję do Ojca mojego i Ojca waszego, do Boga mojego i Boga waszego.

Przychodzi więc Maria Magdalena i oznajmia uczniom, że widziała Pana i to jej powiedział (J 20, 4-18).

 

Wreszcie, już o wschodzie słońca, idą do grobu przyjaciółki Magdaleny, Maria Józefowa i Salome. I mówiły między sobą:

- Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?

Podniósłszy oczy widzą, że kamień jest odsunięty i siedzi na nim świetlisty Anioł (por. Mk 16, 2-5). - ANIOŁ ZAŚ - gdy podeszły bliżej - POWIEDZIAŁ DO NIEWIAST:

- WY SIĘ NIE LĘKAJCIE. - "Przede wszystkim uwalnia od strachu, a potem opowiada o zmartwychwstaniu - zauważa św. Jan Złotousty. - Nie wy, mówi Anioł, macie się bać, lecz ci, co Go ukrzyżowali". I gdy uwolnił je od strachu, i słowami, i wzrokiem, albowiem w świetlistej ukazał się postaci, jako przynoszący radosną nowinę, dodał wtedy: - WIEM, ŻE SZUKACIE JEZUSA UKRZYŻOWANEGO. - "Anioł nie waha się nazwać Jezusa ukrzyżowanym, ponieważ krzyż, dostarczający nam wszystkich dóbr, jest dla Chrystusa chwalebny, jako pewnego rodzaju zwycięski oręż" (słowa bł. Teofilakta). - NIE MA GO TUTAJ, ZMARTWYCHWSTAŁ, JAK POWIEDZIAŁ - skąd wiadomo, że On powstał z martwych? Wynika to z Jego własnych słów. "Jeżeli mi nie wierzycie - komentuje św. Jan Złotousty - przypomnijcie sobie słowa Jego, a wtedy przestaniecie i mnie nie dowierzać. A oto kolejny dowód, CHODŹCIE, OGLĄDAJCIE MIEJSCE, GDZIE LEŻAŁ. - Dlatego właśnie odwaliłem kamień, byście upewniły się co do zmartwychwstania". Tutaj, w tej pieczarze, było tylko jedno miejsce na pochówek, ale miejsce to jest teraz puste... On zmartwychwstał - IDŹCIE SZYBKO I POWIEDZCIE JEGO UCZNIOM: ZMARTWYCHWSTAŁ, A TERAZ IDZIE PRZED WAMI DO GALILEI - dotrze tam przed wami. Tam, w ojczystym kraju, możecie wszyscy zebrać się bez bojaźni, w oddaleniu od Jego wrogów; będzie On tam wcześniej, niż wy tam powrócicie i objawi się wam wszystkim - TAM GO ZOBACZYCIE - Oto powiedziałem wam prawdę.

"Nie od rzeczy powiedział: w Galilei - zauważa św. Jan Złotousty - tym słowem wybawia ich od trosk i niebezpieczeństw", grożących im w Judei, "ażeby lęk nie zachwiał ich wiarą".

Według opowiadania św. Ewangelisty Marka święte kobiety weszły, zaproszone przez Anioła, do wnętrza grobowca i zobaczyły w środku drugiego świetlistego młodzieńca, siedzącego po prawej stronie i odzianego w białą szatę. I strach je ogarnął. Anioł zaś powiedział im:

Nie bójcie się, szukacie Jezusa Nazarejczyka, którego ukrzyżowano? Zmartwychwstał! Nie ma Go tu! Oto miejsce, gdzie Go położyli. Ale idźcie powiedzieć Jego uczniom i Piotrowi: On idzie przed wami do Galilei. Tam Go zobaczycie (por. Mk 16, 5-7).

ONE ZAŚ PRZESTRASZONE - albowiem widziały rzeczy niezwykłe - SPIESZNIE ODESZŁY OD GROBOWCA I Z WIELKĄ RADOŚCIĄ - bo słyszały o radosnym - POBIEGŁY OZNAJMIĆ TO JEGO UCZNIOM. - "Widziały - mówi św. Jan Złotousty - rzecz przerażającą, okropną; pusty grób, w którym poprzednio, na ich oczach, złożono ciało. Dlatego zostały wprowadzone do grobowca, by to zobaczyły, by mogły zaświadczyć i o jednym, i o drugim - i o pustym grobie, i o zmartwychwstaniu. Toteż potem i radują się i dziwią", i drżą ze strachu - tak, iż po drodze, spotykając znajomych, nikomu niczego nie mogły powiedzieć. Ale i ten strach wkrótce rozprasza się i ustępuje miejsca jasnej radości spojrzenia w twarz zmartwychwstałemu Panu, gdy szły opowiedzieć Jego uczniom o tym, co się stało - A OTO JEZUS ZASTĄPIŁ IM DROGĘ, MÓWIĄC:

- RADUJCIE SIĘ!

- WITAJCIE!

"Przemówił do nich, by tym bardziej poznały Go po głosie, i już pierwsze słowa Jego zapowiadały radość" (E. Zygabena). O, w jakim świętym uniesieniu, zapominając o wszystkim, co ziemskie, święte kobiety rzuciły się do nóg swojego ukochanego Nauczyciela!

PODESZŁY DO NIEGO, OBJĘŁY GO ZA NOGI - a On nie zabronił im tego, by można było się upewnić, że to nie złudzenie - I ZŁOŻYŁY MU POKŁON.

"Z wielką radością przyszły do Niego, poprzez dotknięcie zdecydowanie upewniwszy się o Jego zmartwychwstaniu - i pokłoniły się Mu" (św. Jan Złotousty), pokłoniły się już nie jako Synowi Marii, ale jako jednorodzonemu Synowi Bożemu, wypełnionemu łaską i prawdą. I miłosierny Jezus uspokajał je, odganiając strach i przygotowując dogodniejszą drogę do wiary.

WTEDY JEZUS IM MÓWI:

- NIE BÓJCIE SIĘ, IDŹCIE I OZNAJMIJCIE MOIM BRACIOM - jakie wzruszające, czułe słowa w ustach Wskrzeszonego z martwych Pana Jezusa, wychwalonego, gotowego iść do Ojca Swojego! Nie wstydzi się On nazwać braćmi Swoich Apostołów: oznajmijcie, mówi, braciom Moim, ŻEBY SZLI DO GALILELI, TAM MNIE ZOBACZĄ - a Ja powiem im, co robić. Chrystus wypowiedział te słowa i stał się niewidzialny...

 

Z jaką miłością troszczy się zmartwychwstały Chrystus o to, by co prędzej uspokoić i uradować Swoich umiłowanych uczniów! Widział On w jakiej żałosnej sytuacji znaleźli się uczniowie, gdy ich osierocił. Nawet na Jego pogrzebie żaden z nich nie zjawił się, z wyjątkiem, być może, Jana; nawet słabe kobiety były mężniejsze od nich: święte kobiety widzimy i na Golgocie, i u grobu Chrystusa - były tam do ostatniej minuty - dopóki kamień nie zakrył wejścia do pieczary, dopóki mrok nadchodzącej nocy nie przypomniał im, że pora już odejść od drogiego grobu... A z uczniów tylko Jan stał pod krzyżem i za tę miłość Chrystus usynowił go Swojej Matce. Pozostali, porażeni głębokim lękiem i smutkiem, bali się wyjść z domu i siedzieli przy zamkniętych drzwiach... I oto słyszymy, że "i przez usta Aniołów, i przez Niego Samego powtarza się, przy obydwu objawieniach, to samo zalecenie - mówi Innocenty, abp chersoński - aby kobiety co prędzej szły powiadomić uczniów o zmartwychwstaniu. Rozkosz Zmartwychwstałego wydawała się Mu jakby niepełna, dopóki nie podzielił jej z tymi, których umiłował do końca i którzy, z tego samego powodu, nie nazywają się już teraz uczniami, ale b r a ć m i. Tymczasem Piotr i Jan, i będąc we wnętrzu grobowca, i u grobu, sami nie widzieli jeszcze Zmartwychwstałego, nie widzieli nawet ani jednego z Aniołów. Niewątpliwie dlatego, że nie przyszedł jeszcze dla nich czas pełnej radości. Ze względu na stan ich dusz pożyteczniej było dla nich najpierw usłyszeć o zmartwychwstaniu od innych, niż zaraz, własnymi oczyma zobaczyć Zmartwychwstałego". Godne uwagi jest także i to "komu dane było przyjąć i rozpowszechnić pierwszą wieść o zmartwychwstaniu - nie Janowi, nie Piotrowi, nie Jakubowi - głównym Apostołom, lecz słabym, a gorliwym kobietom, idącym z olejkami. Olejki pozostały niewykorzystane, lecz te, które je niosły, za swoją miłość, same stały się piękną wonią Chrystusową".

"Kobieta - zauważa św. Grzegorz Wielki - z ust węża przyjęła pierwsze kłamstwo, i Kobieta też, z ust Samego Zmartwychwstałego Jezusa, usłyszała pierwszą radosną nowinę, iż ta sama ręka, która sporządziła napój śmiertelny, ta sama podała też kielich życia". I święte kobiety stały się apostołami dla samych Apostołów, oznajmiając im dobrą nowinę Chrystusowego zmartwychwstania.

 

A święta Cerkiew wierzy i wiarę swoją wyznaje triumfalnie w swoich pieśniach paschalnych, że pierwszą ze wszystkich niewiast, która otrzymała od Anioła radosną wieść o zmartwychwstaniu Chrystusa, pierwszą niewiastą godną zobaczyć Go twarzą w twarz, była nie Maria Magdalena, lecz przenajświętsza z niewiast Matka Boża. Czyż zresztą mogło być inaczej? Serce chrześcijanina lepiej niż rozsądek odpowie na to pytanie: Nie, inaczej być nie mogło! Matka Boska cierpiała wraz ze Swoim Synem umiłowanym, sercem współukrzyżowała się z Nim bardziej niż inni, o Nią cierpiącą Syn troszczył się tak czule na krzyżu: czyż mógłby On pozostawić Ją bez wieści o Swoim chwalebnym Zmartwychwstaniu, dłużej niż innych?... I rzeczywiście, w Bazylice Zmartwychwstania, w starej Jerozolimie, do dzisiaj pokazuje się miejsce, w którym Jezus Chrystus objawił się Swojej Przenajświętszej Matce. Jeżeli Ewangeliści nie wspominają o tym, to ze zrozumiałej przyczyny: dla Matki Boskiej niedogodnym było, by o Niej rozgłaszano, toteż Apostołowie pobożnie odnosili się do tej niezwykłej pokory najczystszej ze wszystkich matek, święcie, jak prawa, przestrzegali Jej życzeń i nie chcieli mówić o Niej, gdy Ona sama tak bardzo umiłowała milczenie.

 

Komentując objawienia się Chrystusa kobietom niosącym olejki, św. Jan Złotousty mówi: "Być może ktoś z nas zechce za przykładem chwalebnych niewiast objąć nogi Jezusowe? Możecie i teraz, jeśli zechcecie, nie tylko ręce i nogi objąć, ale i świętą głowę: przystępujcie z czystym sumieniem do sakramentów świętych. I nie tylko tu, ale i onego dnia zobaczycie Chrystusa, nadchodzącego w niewypowiedzianej chwale, z hufcem Aniołów, jeśli tylko zechcecie być miłującymi ludzi; usłyszycie nie tylko owe słowa: r a d u j c i e  s i ę, lecz także: Chodźcie, błogosławieni mojego Ojca, weźcie w posiadanie królestwo przygotowane dla was od stworzenia świata (Mt 25, 34). Bądźmy więc pobożni, miłujmy Boga i braci, ukazujmy miłość do wszystkich, aby usłyszeć te słowa i przyjąć Samego Chrystusa".

 

Za: Komentarz Świętych Ojców do Ewangelii według św. Mateusza, Hajnówka 2001, s. 964-697.

04 maja 2019

Odwiedź nas:

ul. Warszawska 69

05-300 Mińsk Mazowiecki

Proboszcz:

ks. dr Gabriel Białomyzy

tel. +48 506 966 339

Odwiedź nas:

ul. Warszawska 69

05-300 Mińsk Mazowiecki

Proboszcz:

ks. mgr Gabriel Białomyzy

tel. +48 506 966 339

    Polub nas:

 

 

     © 2018-2019

     Copyright by Parafia Prawosławna pw. św. Spirydona Cudotwórcy w Mińsku Mazowieckim

     Created with WebWave CMS